23.09.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 

>>Czytaj e-kronikę na ekranie komputera<<


NR.: 8 z dnia: 20-04-2017


style="float: right; margin-left: 10px;">
Dbają o rzekę, i nie tylko...

ZŁÓW I WYPUŚĆ!


Akcję wiosennego sprzątania rzeki Białej zapowiadamy na str. 3. Organizuje ją Klub Miłośników Wędkarstwa Renegat Fishing Team ze stolicy Podbeskidzia. Pora więc przedstawić tę organizację, która prężnie działa w naszym regionie, a rozpoznawalna jest już w całym kraju.

Renegat Fishing Team powstał w 2010 roku i od tamtej pory ma na koncie spore osiągnięcia. Jednym z największych, oprócz sprzątania brzegów i koryta rzeki, jest utworzenie na części Białej niedaleko Mikuszowic Krakowskich odcinka „no kill”. Co to oznacza w praktyce? W tym miejscu można łowić ryby tylko dla sportu i tylko metodą muchową. Każda złowiona ryba musi wrócić z powrotem do wody. A najpierw oczywiście obowiązkowo szybka fotka, bo - jak mówi Wojciech Duraj, jeden z „renegatów” - dla nich jest to największe trofeum. Dzięki temu jest tu sporo pstrągów, a i coraz częściej pojawiają się lipienie. A również szczebla potokowa i głowacze - ryby, których się nie łowi, ale świadczą o tym, że woda w rzece jest czysta.

Raj muszkarzy

- To była nasza inicjatywa. Chcieliśmy się zająć naszą ukochaną rzeką. W czasach, kiedy to zaproponowaliśmy, w naszym kraju dopiero to raczkowało. Rzadko zdarzały się strefy totalnej ochrony. Dzięki temu w takich miejscach jest dużo ryb. A jak jest ich dużo, to przyjeżdżają wędkarze. Korzysta na tym każdy - i miasto, i baza turystyczna - mówi Wojciech Duraj, który jest także komendantem powiatowej Społecznej Straży Rybackiej.

Tamten obszar Białej to raj dla muszkarzy. W zeszłym roku łowiony był tu regularnie pstrąg mający około 50 centymetrów.

O tym jak bardzo dbają o zasadę „złów i wypuść” i starają się ją rozpowszechniać, świadczy historia, którą opowiedział nam Wojciech Duraj. - Przez dwa lata starsza pani przychodziła na most w centrum Bielska-Białej i karmiła tęczowego pstrąga, który tam pływał. Bardzo często meldował się na wędkach kolegów, którzy zasadę „złów i wypuść” respektują. Ona codziennie rano karmiła bułką pstrąga, który dostał w końcu od nas nawet ksywkę „chlebojad”. Niestety pewnego razu doszła nas smutna wiadomość, że pojawił się wędkarz, który miał ciśnienie na mięso i po prostu go zabił. Miał oczywiście prawo, bo było to poza ustanowionym odcinkiem. Jednak było nam trochę przykro, a starszej pani pewnie też. Dlatego staramy się, żeby takich sytuacji było jak najmniej. Natomiast odcinek „no kill” jest też po to, żeby ludzie mogli z przyjemnością po pracy sobie przyjść i połowić ryby.

Pod kontrolą

Liczba ryb w rzece, która niegdyś uchodziła za pustą studnię, powinna się z roku na rok zwiększać. Polski Związek Wędkarski w Katowicach, któremu podlega rzeka Biała, co roku zarybia akwen. - Jesteśmy przy tym i kontrolujemy. Nie możemy powiedzieć złego słowa, bo wszystko jest tak jak powinno. Tyle, ile ryby przysługuje na tę rzekę, tyle zawsze jest wpuszczanych - dodaje.

Często zdarzają się też tu kontrole, a wędkujący sprawdzani są pod kątem przestrzegania regulaminu. W zeszłym roku Społecznej Straży Rybackiej udało się złapać kłusownika, który jak się okazało, za inne występki był poszukiwany przez policję.

- Przyczyniliśmy się podwójnie - mówi z uśmiechem. - Jest dużo kłusownictwa, ale trochę sytuacja w ostatnich latach się poprawiła. Cały czas chodzimy, kontrolujemy, więc idzie też fama wśród samych wędkujących. Chcemy, choć wiemy, że to zadanie niełatwe, zmienić mentalność ludzi. Na to pracujemy, a korzystać z tego będą dopiero nasze dzieci - kwituje.

Jednym z problemów Białej są też wybetonowane brzegi i koryta. - Jest to zmora dla ryb. Cały świat odchodzi od betonowania rzek. Jest wręcz moda na renaturalizację. Coraz więcej krajów dostrzega, że sztuczna regulacja koryt, progi nie były dobrym pomysłem. Wszystko wraca więc do naturalnego porządku. Bielsko jest bardzo specyficzne, bo od zawsze budynki, fabryki były stawiane przy samym brzegu rzeki. Tego się - wiadomo - zmienić już nie da. Na szczęście dostaliśmy zezwolenie, żeby niektóre głazy i kamienie ustawić w rzece w taki sposób, żeby ryby miały się gdzie chować w momencie niższego stanu wody.

Dzieci i ryby

Członkowie Renegat Fishing Team działają także na innych polach, myśląc o najbardziej potrzebujących. Między innymi dla podopiecznych z Domu Dziecka organizują zawody wędkarskie. - Z reguły szukamy takiego gospodarza wody, gdzie tych ryb jest dużo, żeby dzieci mogły się pobawić. Znajdują się wtedy też sponsorzy, dzięki którym kupujemy zanętę i przynęty. Każde dziecko ma też swojego opiekuna, który kieruje i podpowiada - tłumaczy Wojciech Duraj. Oprócz tego raz w roku organizują zawody charytatywne, podczas których licytują swoje wyroby, czyli sztuczne muchy, sznury muchowe i inne akcesoria wędkarskie. - Za zebrane pieniądze kupujemy dzieciom karnety wielokrotnego wstępu na basen, ścianki wspinaczkowe czy stadninę koni. Wręczamy wszystko podczas Wigilii, na którą już rok rocznie jesteśmy tam zapraszani - dodaje.

Jakby tego było mało prowadzą także szkolenia proekologiczne w szkołach i przedszkolach. Stworzyli także wędkarską bezpłatną szkółkę wędkarską dla dzieci przy szkole w Hałcnowie. - Wykształciliśmy 17 młodych adeptów wędkarstwa, którzy zasili szeregi koła. Jest z tego wielki pożytek - mówi. Co roku organizują także dla wszystkich zainteresowanych bezpłatne warsztaty muchowe. - Wszystko chcemy robić społecznie i do tej pory się nam to udaje. Warsztaty odbywają się co roku w styczniu, kiedy jest największa gorączka przed sezonem pstrągowym, który rozpoczyna się 1 lutego. Staramy się zapraszać na warsztaty znanych ludzi ze świata wędkarstwa muchowego. Jesteśmy coraz bardziej zauważalni. Zmieniliśmy już status z klubu bielskiego na ogólnopolski - mówi. - Działamy jako grupa ludzi, którzy chcą coś zrobić i zmienić, a przy okazji świetnie się razem bawią - kwituje.

Czy w takim razie są jakieś plany, by jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła? - Plany zawsze są, ale czasu brakuje - mówi Wojciech Duraj. (ARTUR JARCZOK)

Na zdjęciach: Biała jest rajem dla muszkarzy (u góry) i Wojciech Duraj na spotkaniu z dziećmi opowiada o sportowym łowieniu ryb.












style="float: right; margin-left: 10px;">
Dzieci listy piszą…

Rodzice, dbajcie o Ziemię


W kwietniu rozpoczęła się ogólnopolska akcja „Listy dla Ziemi”. To element 9. edycji programu „Po stronie natury”, w której uświadamia się Polakom jak ważne jest dbanie o środowisko naturalne. W czwartek, 6 kwietnia, na placu Bolesława Chrobrego w Bielsku-Białej miała miejsce oficjalna inauguracja lokalnej ekologicznej walki o przyrodę. Były warsztaty przestrzenne, konkursy oraz pisanie Wielkiego Listu do Ziemi.

Akcja jest pomysłem Wojciecha Owczarza, prezesa bielskiej Fundacji Ekologicznej „Arka”. W tym roku odbywa się już po raz piąty. Poprzedzają ją konkursy odbywające się w szkołach i przedszkolach, gdzie dzieci uczą się na temat ekologii i dbania o Matkę Naturę. - Bez zaangażowania tysięcy nauczycieli w przedszkolach i szkołach przygotowujących mnóstwo atrakcyjnych działań, prowadzących konkursy na List Roku, przysyłających nam relacje - ta akcja wyglądałaby zupełnie inaczej - mówi szef „Arki”.

Dotychczas w akcji „Listy dla Ziemi” wzięło udział ponad tysiąc gmin i 10 tysięcy gimnazjów, szkół podstawowych oraz przedszkoli, w sumie ponad milion uczestników. Wszystko polega na pisaniu listów przez dzieci do swoich rodziców na papierze z makulatury, który wraz z materiałami edukacyjnymi zostanie przekazany przez organizatora do gmin zgłoszonych do akcji. Celem tego przedsięwzięcia jest edukowanie młodych i starszych jak dbać o wspólne dobro, czyli środowisko naturalne. Dzięki programowi „Po Stronie Natury” posadzono już 5 milionów drzew, odnowiono tysiąc kilometrów szlaków turystycznych oraz dofinansowano 115 inicjatyw ekologicznych w obronie natury. (ano)






















Do druku: pdf

>> Powrót <<
Dodaj swój komentarz - Wyślij link