23.02.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 
Obawa o przyszłość ekologicznych przedsięwzięć

ZAMACH NA FUNDUSZ?

Władze samorządowe województwa obawiają się projektowanych zmian w sprawie ochrony środowiska. Uważają, że województwo zostanie skazane na łaskę, a raczej niełaskę „centrali” i nie będzie miało nic do gadania! Decyzje dotyczące wykorzystania środków na ekologiczne projekty w regionie mają być bowiem podejmowane nie tutaj, tylko w stolicy.
„Kronika” sygnalizowała już obawy samorządowców z Podbeskidzia dotyczące zmian w prawie, które mają wyrzucić na margines Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Burmistrzowie i wójtowie oraz szefowie firm i instytucji wskazują, że w ostatnich latach oddawali do użytku duże ekologiczne inwestycje tylko dlatego, że mogli liczyć na finansowe wsparcie Funduszu. Po zakręceniu tego źródła spodziewają się stagnacji i braku możliwości na przykład termomodernizacji budynków czy montażu ekologicznych źródeł ogrzewania.
19 grudnia w Śląskim Urzędzie Marszałkowskim odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział prezes Funduszu Andrzej Pilot i marszałek Wojciech Saługa. Odnieśli się do spodziewanej utraty przez samorząd istotnego narzędzia do finansowania zadań z zakresu ochrony środowiska, jakim jest WFOŚiGW w Katowicach.
Lista zagrożeń
WFOŚiGW wskazuje, że zmiany w Ustawie prawo ochrony środowiska poprzez ingerencję w treść ustawy zmierzają wyłącznie do zmian o charakterze instytucjonalnym, a poprzez to:
  • godzą w samodzielność instytucjonalną WFOŚiGW jako samorządowych osób prawnych. Wojewódzkie Fundusze nie tworzą żadnych struktur organizacyjnych z Narodowym FOŚiGW ani z administracją rządową. Samodzielnie, przy czynnym udziale samorządów, organizacji pozarządowych i przedstawicieli samorządu gospodarczego określają kierunki wydatkowania środków na zadania z zakresu ochrony środowiska i gospodarki wodnej, mając na uwadze specyfikę regionu oraz strategiczne dokumenty. Planowane zmiany ograniczą samodzielność instytucjonalną WFOŚiGW, a sposób wyboru i skład rad nadzorczych spowoduje, że o kierunkach wydatkowania środków oraz o liście zadań priorytetowych będą decydować wyłącznie przedstawiciele strony rządowej. Władze samorządowe zostaną pozbawione wpływu na kierunki dofinansowania zadań na terenie województwa;
  • stanowią poważne zagrożenie dla roli WFOŚiGW w systemie finansowania ochrony środowiska i gospodarki wodnej na poziomie województwa. Brak wsparcia finansowego Funduszu spowoduje spadek zainteresowania inwestorów w realizacji działań proekologicznych, co przełoży się na spadek jakości życia mieszkańców;
  • prowadzą do pozbawienia władz województwa, organizacji pozarządowych oraz samorządów gospodarczych wpływu na kierunki dofinansowania przedsięwzięć ekologicznych oraz na poziom udzielanej pomocy;
  • prowadzą do centralizacji struktur WFOŚiGW, tj. całkowitego ich podporządkowania administracji rządowej. Decydujący głos przy obsadzie organów Wojewódzkich Funduszy będzie miał po nowelizacji minister środowiska. Prowadzi to de facto do centralizacji struktur i całkowitego przesunięcia ośrodka decyzyjnego do ministerstwa;
  • naruszają podstawowe zasady Konstytucji, takie jak: zasadę decentralizacji władzy publicznej, podziału terytorialnego państwa, zasadę wykonywania przez samorząd zadań publicznych we własnym imieniu, a nie w imieniu jednostek administracji rządowej, podmiotowość prawną jednostek samorządu terytorialnego. Nowelizacja narusza te zasady, ponieważ eliminuje udział i wpływ władz samorządowych na działalność Wojewódzkich Funduszy. Naruszają jednocześnie zasadę decentralizacji władzy oraz ingerują w samodzielność samorządowej osoby prawnej, włączając wojewódzkie fundusze de facto w struktury administracji rządowej. (mk)

    Na zdjęciu: Andrzej Pilot, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, w trakcie konferencji wskazywał, czym może skończyć się przyjęcie zmian w prawie ochrony środowiska.




    Zbada powietrze na Żywiecczyźnie

    RUCHOMA STACJA


    W tym roku na terenie powiatu żywieckiego pojawi się mobilna stacja badająca jakość powietrza. Podobne urządzenie - z tym, że stacjonarne - działa już w Żywcu przy ulicy Kopernika.
    Informację o pojawieniu się dodatkowej, tymczasowej stacji przekazała kierownik bielskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, Agata Bućko-Serafin, podczas listopadowej sesji Rady Powiatu w Żywcu. Kierowniczka oddziału pojawiła się tam, aby w punkcie „informacja o stanie środowiska na terenie powiatu żywieckiego w 2015 roku” przekazać informacje o jakości powietrza i wody na Żywiecczyźnie. Z jej słów wynika, że inicjatywa związana ze stacją wyszła ze strony radnych i była już wcześniej dyskutowana podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska, Gospodarki Wodnej, Rolnictwa i Leśnictwa. - Ustaliliśmy, że taka stacja będzie. Nie mogę jeszcze powiedzieć w jakim terminie, ale będzie to sezon zimowy, bo tylko w takim okresie ma to sens - informowała.
    Pytania i emocje
    Chociaż w tym samym punkcie o swoich „działkach” mówili również Małgorzata Bednarczyk (szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej) oraz Paweł Pytel (kierownik bielskiego oddziału Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa), to tylko wystąpienie Agaty Bućko-Serafn wzbudziło emocje i pytania ze strony radnych.
    Jacek Seweryn nawiązał do sławetnego raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ogłoszonego w maju ubiegłego roku, z którego wynikało, że Żywiec zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej pod względem zawartości pyłu zawieszonego PM 2.5 w powietrzu. Sprawę opisywaliśmy dokładnie w wydaniach „Kroniki” z 19 i 25 maja. Radny chciał wiedzieć skąd WHO wzięła dane na temat PM 2.5, skoro stacja w Żywcu nie dokonuje jego pomiarów (mierzy za to pył złożony z nieco większych drobin - PM 10). Dopytywał też, czy na podstawie pomiaru dokonanego w jednym punkcie można wyciągać wnioski dotyczące całego miasta.
    Agata Bućko-Serafin wyjaśniała, że stacje są tak lokalizowane, aby były reprezentatywne dla jak największego obszaru, więc ta ulokowana w Żywcu jest reprezentatywna dla całego miasta. - To nie teoria. Jest to sprawdzone pomiarami w różnych innych miejscach. Pomiary takie były wykonywane przez WIOŚ - między innymi przy użyciu mobilnych stacji - ale też przez niezależne instytuty badawcze - mówiła. Jako przykład podała badania wykonywane dla Goczałkowic. - Wyniki pokrywały się w dziewięćdziesięciu trzech procentach z wynikami stacji w Pszczynie i Tychach, które są reprezentatywne także dla Goczałkowic.
    Odpowiadając na drugie pytanie radnego wyjaśniała: - WHO skorzystała z danych, które są ogólnie dostępne na stronach internetowych Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska. Nasze wyniki są raportowane do Unii Europejskiej, a potem można z nich korzystać bez żadnych ograniczeń, tak jak się chce. Kierowniczka bielskiej delegatury przyznała, że w Żywcu faktycznie nie było pomiaru PM2.5. Dodała jednak, że ten rodzaj pyłu jest zależny od pyłu PM 10. WHO przyjęła w raporcie wartości PM 2.5 na poziomie 70 procent PM 10. - Nie jest to wyssane z palca i potwierdza się w wynikach pomiarów prowadzonych w innych miejscach - podkreślała.
    Różne tło
    Jadwiga Klimonda dziwiła się sposobowi, w jaki rozmieszczane są poszczególne urządzenia pomiarowe. - Stacja w Złotym Potoku na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej działa w zielonej enklawie, do której ludzie zjeżdżają, aby wypoczywać, natomiast żywiecka stoi przy kominie - argumentowała.
    Agata Bućko-Serafin wyjaśniała, że stworzono cały system pozwalający określić jaka jest jakość powietrza i jaki mamy na nią wpływ. Na system ten składają się różnego rodzaju stacje, w tym stacje tła miejskiego (taka jak w Żywcu, badająca jakość powietrza pod kątem danego miasta), ale też stacje tła regionalnego (Złoty Potok bada powietrze w szerszym, regionalnym znaczeniu). - Stacja tła regionalnego pozwala określić jaki jest stan powietrza w miejscu, gdzie nie ma wpływu urbanizacji i niskiej emisji oraz jaki jest poziom zanieczyszczeń tam, gdzie jest mowa o tle z większego obszaru, a nawet zza granicy. (best)





    Do druku: pdf
  • >> Powrót <<